W dniu wyzwolenia ważył zaledwie 40 kilogramów. W tym nieludzkim miejscu spędził cztery lata. Na pasiaku nosił numer 31.

W dniu wyzwolenia ważył zaledwie 40 kilogramów. W tym nieludzkim miejscu spędził cztery lata. Na pasiaku nosił numer 31.

Ale za tym numerem krył się człowiek – Stanisław Ryniak, pierwszy polski więzień polityczny przywieziony do Auschwitz w pierwszym masowym transporcie 14 czerwca 1940 roku. Miał wtedy zaledwie 24 lata. Numery od 1 do 30 otrzymali niemieccy więźniowie kryminalni sprowadzeni wcześniej, aby pełnić funkcje nadzorcze w rodzącym się obozie. Pierwszym numerem nadanym Polakowi był właśnie numer 31.

Po latach wspominał moment przyjazdu. Więźniów przewieziono z Tarnowa wagonami trzeciej klasy. W każdym stłoczono po kilkanaście osób. Nie wiedzieli, dokąd jadą. Nie wiedzieli też, że przekraczają bramę miejsca, które stanie się symbolem zagłady i jedną z największych zbrodni w historii świata.

Podczas postoju pociągu w Krakowie usłyszeli komunikaty płynące z ulicznych megafonów. Niemcy ogłaszali właśnie zdobycie Paryża. Tłumy słuchały triumfalnych wiadomości o kolejnych sukcesach Wehrmachtu. Dla młodych Polaków zamkniętych w wagonach był to kolejny sygnał, że wojna może potrwać długo, a ich los staje się coraz bardziej niepewny.

Po przybyciu do Auschwitz przywitały ich krzyki, bicie i groźby. Kazano im ustawić się w szeregu. Usłyszeli, że stąd wyjść można tylko przez komin krematorium. Młodzi ludzie, którzy jeszcze kilka dni wcześniej mieli rodziny, plany i marzenia, zostali sprowadzeni do numerów zapisanych w obozowej ewidencji.

Stanisław Ryniak przetrwał. Przeżył głód, choroby, niewolniczą pracę, terror i codzienną obecność śmierci. Gdy w styczniu 1945 roku obóz został wyzwolony, był cieniem człowieka. Ważył około 40 kilogramów. Jednak przeżył w miejscu, które miało odbierać nie tylko życie, ale także godność i nadzieję.

Po wojnie wspominał gorzki komentarz jednego z obozowych komendantów. Ten cynicznie stwierdził, że skoro ktoś z tak niskim numerem przeżył kilka lat, to obóz nie mógł być przecież taki zły. W tych słowach zawierało się całe zakłamanie nazistowskiego systemu – próba usprawiedliwienia miejsca, w którym życie tysięcy ludzi zostało zamienione w codzienną walkę o przetrwanie.

Numer 31 pozostał symbolem początku. Początku historii Auschwitz jako niemieckiego obozu koncentracyjnego i początku tragedii dziesiątek tysięcy Polaków, którzy trafili tam po Stanisławie Ryniaku. Za każdym numerem krył się człowiek. Za numerem 31 kryje się pamięć o pierwszych więźniach, którzy jako jedni z pierwszych doświadczyli piekła Auschwitz.

Related Posts