😢 „Rodzice i dziecko w grobie, sprawca wolny” – dramatyczne słowa mieszkańców! Gdzie jest sprawiedliwość?! ⚖️

Ustalony przez prokuraturę sprawca Sebastian M. przebywa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Pochodzi z majętnej rodziny. Rodzice ofiar wypadku żyją resztkami sił. Nie mogą podźwignąć się z koszmaru. Są własnymi cieniami. Ci, którzy ich znają, zabrali głos, by opowiedzieć o tragedii.

Martyna pochodziła z Kuźnicy Starej pod Myszkowem. W sołectwie mieszkają jej rodzice, brat i bratowa oraz krewni. Rodzina ma dom na skraju wsi. Drzwi otwiera nam mama Martyny ubrana na czarno.– Nie mogę o tym mówić, nie potrafię, jeszcze nie pora. Wiem, że kiedyś będę musiała opowiedzieć, ale jeszcze nie teraz – mama Martyny zalewa się łzami. Nie może ich powstrzymać. One same płyną. Kobieta jakby się broniła, by głośno powiedzieć, że jej córka, zięć i wnuczek nie żyją.– Zamyka się w skorupie – mówią ci, którzy ją znają. Jej widok łamie serce. Jest pełna bólu. – Co mam powiedzieć? Straciłam wszystko, co ma powiedzieć matka?! – pyta zapłakana. – Przepraszam, nie mogę… – zamyka drzwi.Sprawa Sebastiana M. “Trafili na bardzo bogatego człowieka”W Myszkowie na cmentarzu pochowana została Martyna wraz z mężem i synkiem. W miasteczku prowadziła salon kosmetyczny.– Nie wiem, czy ta sprawa ruszy. Trafili na bardzo bogatego człowieka, który kupił sobie wolność – mówi Elżbieta Borecka-Brzózka, przyjaciółka Martyny.

Znały się sześć lat.W Myszkowie ludzie wiedzą, że od początku w sprawie wypadku pod Piotrkowem Trybunalskim było wiele niejasności. Rodzina zginęła 16 września. Auto spłonęło. Wcześniej uderzyło w nie rozpędzone bmw. Kierował nim Sebastian M. (33 l.), młody biznesmen z Łodzi. Tuż po zdarzeniu policja opublikowała komunikat, informując, że kia z niewiadomych powodów zjechała z drogi, uderzając w barierki. Ci, którzy widzieli wypadek, nie wytrzymali.Do sieci trafiły filmiki z telefonów i zamontowanych w autach kamer. Pokazywały przebieg tragicznego wypadku. Na jednym z nagrań widać pędzące bmw, które mruga światłami na kię jadącą lewym pasem, by ta ustąpiła mu miejsca.

Kierowca kii włącza prawy kierunkowskaz i chce zjechać na bok. Nie zdążył. BMW jechało ponad 250 km na godz. Uderza w kię. Sebastian M., który został przesłuchany, przedstawił wersję zdarzeń wskazującą na winę kierującego samochodem kia. Tak wtedy miała tłumaczyć się policja.Po tragedii na A1 Dubaj dał mu wolność? “Złota wiza” za milionyDzięki internautom ze świadka Sebastian M. stał się podejrzanym. Prokuratura przedstawiła mu zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi za to osiem lat. Syn łódzkiego przedsiębiorcy zapewne wiedział, co się święci. Zanim śledczy sformułowali zarzuty i zapadła decyzja o tymczasowym aresztowaniu, jego w kraju już nie było. Wyjechał do Niemiec, a potem do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Po dwóch tygodniach od wypadku wydano za nim list gończy.

Related Posts