Zgniłe pachy Izabeli Bawarskiej: dlaczego cały Paryż lizał jej przetoki

Ta francuska królowa doprowadziła swoje pachy do stanu gnijących, pełnych robaków jam, ponieważ widok włóczęgów i psów liżących jej otwarte rany sprawiał jej ekstazę. Dlaczego królowe mogły sobie pozwolić na takie zachowanie i, co najważniejsze, dlaczego rzadko wspomina się o tym w podręcznikach historii? Witam, nazywam się Henryk i w tej opowieści pokażę wam pięć etapów potwornego rozkładu Izabeli Bawarskiej, która gnijała żywcem w złocie i brudzie. Dowiecie się, jak jej patologiczna pasja do drapania zamieniła zatoki monarchini w cuchnące bagna, a jej dwór w rzeźnię, a na koniec poznacie najbardziej szokujący fakt: jak szczątki wielkiej królowej stały się towarem na rynku mistycznych amuletów dla bezdomnych.

Na początku XV wieku ta obsesja przekształciła się w wypaczony rytuał państwowy. Izabela oficjalnie ustanowiła stanowisko dworskiego skrobacza; byli to silni mężczyźni, którzy za pomocą ząbkowanych srebrnych skrobaczek spędzali godziny na skrobaniu pach królowej. Rytuał trwał, dopóki z metalu nie zaczęła wyciekać różowa posoką zmieszana z szarą warstwą naskórka. Królowa domagała się głębokości, a srebrne zęby wbijały się w żywe ciało, pozostawiając po sobie postrzępione, sączące się plamy skóry, które nigdy się nie goiły. Podczas gdy jej mąż, król Karol VI, wyobrażał sobie, że jest zrobiony ze szkła i zabraniał komukolwiek się go dotykać, Izabela wydawała skarb państwa na zaspokajanie swojej obsesji.

Do 8 stycznia 1401 r. wydano ogromne sumy na zakup czarnego pieprzu i goździków, które wcierano bezpośrednio w świeże, krwawiące rany pod jej pachami. Uczucie pieczenia wywoływało konwulsje, które uważała za boską obecność. Pod wpływem przypraw tkanki zaczęły powoli się smażyć i zapalać, zamieniając się w szkarłatną papkę. W tym czasie Paryż dusił się z głodu, ale 20 maja 1410 roku Izabela po prostu zamówiła suknie z anatomicznymi rozcięciami pod pachami. To pozwoliło sługom kontynuować rytuał podczas posiedzeń rady królewskiej. Monarchini siedziała na tronie, omawiając podatki, podczas gdy za jej plecami dwóch krzepkich służących metodycznie skubało jej zapalne ciało. Rozkoszowała się obrzydzeniem ministrów, zmuszając ich do patrzenia, jak krople jej gorączkowego potu i krwi kapie na państwowe pergaminy.

Z czasem zwykłe srebro przestało jej wystarczać i Izabela zaczęła domagać się szklanych reliefów. Cienkie rurki z weneckiego szkła pękały, a ona osobiście rozcinała sobie zatoki ostrymi odłamkami. Cząsteczki szkła wbijały się w tkankę, powodując głębokie ropnie. Ropa gromadziła się w węzłach chłonnych, zamieniając je w twarde, gorące kulki, które pulsowały szaro pod skórą. Zapach wydobywający się z tronu stał się mieszanką sfermentowanego potu i gnijącego żelaza. Królowa zmuszała proszących do stania blisko jej tronu, interpretując ich mdłości jako najwyższą formę czci dla jej gnijącego ciała.

Do 12 lipca 1415 r. patologiczny świąd Izabeli Bawarskiej osiągnął stadium przewlekłego stanu zapalnego, którego nie dało się złagodzić ówczesnymi środkami medycznymi. Za radą przybyłych do niej szarlatanów podających się za alchemików królowa zaczęła stosować metodę „chłodzenia mięsem”. Metoda ta polegała na wkładaniu kawałków surowej, nasączonej krwią wołowiny pod pachy, które wcześniej zostały głęboko zeskrobane. Uważano, że surowe mięso wyciągnie ciepło i wchłonie jad roztoczy świerzbowych. Izabela leżała godzinami w swoich komnatach, czując, jak ciepło jej rozgorączkowanego ciała powoli gnije mięso pod pachami, zamieniając je w lepką, cuchnącą grudkę.

Ten krwawy rytuał dał początek jeszcze bardziej okrutnej perwersji: ohydnemu śpiewowi. Do 3 września 1417 roku królowa nabyła stado małych terierów angielskich, wyszkolonych do wykonywania konkretnego zadania. Psy miały za zadanie wylizywać soki mięsne, ichor i ropę bezpośrednio z otwartych ran królowej pod pachami. Izabela odczuwała niemal mistyczną rozkosz, gdy szorstkie języki zwierząt wnikały w najgłębsze fałdy jej gnijącego ciała. Jej sypialnia stała się czymś w rodzaju skrzyżowania budy dla psów z rzeźnią; podłoga była zalana sokiem mięsnym i usiana psimi odchodami, a powietrze przepełnione było ciężkim zapachem surowego mięsa i nieumytych zwierząt.

W tym czasie francuskie życie polityczne przerodziło się w farsę. Izabela uczyniła prawo do karmienia psów z królewskich wnętrz najwyższą łaską dworu. Już 22 lutego 1418 r. zaczęła sprzedawać stanowiska rządowe faworytom, których dostęp do ciała królowej zależał od tego, jak spokojnie potrafili pomagać w zabiegach z udziałem psów. Czerpała rozkosz z obrzydzenia szlachty, zmuszając ją do trzymania szczekających psów blisko jej nagich pach, podczas gdy one wyrywały kawałki zgniłej wołowiny z jej ran. Ci, którzy nie mogli znieść zapachu i odwracali się, byli natychmiast pozbawiani tytułów i ziem, oskarżani o brak lojalności wobec monarchini.

Zakaźna mieszanka zwierzęcej śliny i gnijącego mięsa spowodowała pojawienie się pierwszych plam zielonej ropy. Pod pachami Izabeli utworzyły się jamy wypełnione gęstą, pulsującą masą. Królowa uczyniła ze swojego rozkładu narzędzie terroru. Podpisywała najważniejsze akty państwowe, w tym dekrety cedujące ziemie na rzecz Anglików, nie patrząc na pergaminy, o ile tylko nic nie odwracało jej uwagi od tego procesu. Pewnego razu, gdy ambasadorzy próbowali odwołać się do jej patriotyzmu, nakazała jednemu z psów, którego pysk był całkowicie pokryty ropą z jej rany, wskoczyć na kolana głównego negocjatora. Izabela wybuchnęła śmiechem, obserwując, jak szlachetnie urodzony arystokrata nie chce strząsnąć zwierzęcia, które brudziło jego dublet śluzem z ciała królowej.

 

Related Posts