Czterech młodych mężczyzn wyruszyło na zwiedzanie jaskini. Jednak zaledwie trzy minuty po wejściu z głębi jaskini rozległ się słaby wołanie o pomoc. Nagły krzyk wystraszył grupę i natychmiast wybiegli.
Początkowo myśleli, że to dźwięk zwierzęcia, ale kiedy doszli do siebie, zdali sobie sprawę, że brzmi to uderzająco ludzko. Co się stanie, jeśli ktoś rzeczywiście zostanie uwięziony w środku i potrzebuje ratunku? Dwaj chłopcy z grupy, niespokojni, ale także poczucie obowiązku, postanowili wrócić w mroczne głębiny.
W środku panowała niesamowita cisza. Ostrożnie weszli w głąb i zawołali do kogoś. Nikt nie odpowiedział. Słyszeli tylko własne kroki i ciągłe kapanie wody ze stalaktytów. Gdy dotarli do drugiego zakrętu, nagle zobaczyli wychudzoną kobietę-prawie szkielet-leżącą twarzą w dół na oblodzonej ziemi. Była nieprzytomna, a jej stan był krytyczny.
Kim była ta dziewczyna? Dlaczego znalazła się sama w tej czarnej dziurze? Aby to zrozumieć, musimy cofnąć się o 42 dni. W tym czasie trzy studentki i jeden student udały się do jaskini Baihu w odległym lesie. Była to dzika, niezagospodarowana Jaskinia, rzadko odwiedzana przez ludzi. Gdy zbliżyli się do wejścia, jedna z dziewcząt, Lee Thanh Tukk, poczuła wielki niepokój.
Zasugerowała, żeby zostali przy wejściu, bo w środku było za ciemno. Ale jej przyjaciółka Tieu Vuong odparła: “skoro już tu jesteśmy, szkoda byłoby nie wpaść. Nie martw się, odprowadzę Cię.Zachęceni jego pewnością siebie weszli do środka. Thieu Vuong wyciągnął Świece i zapalił je z zapałek. Kierując się ciekawością i słabym światłem ogniska, wspinali się coraz głębiej.
Wkrótce usłyszeli odgłos płynącej wody, co wskazywało na obecność podziemnej rzeki. Podekscytowani wyruszyli na jej poszukiwanie. Thieu Vuong był gotowy-zaznaczył trasę kredą na skałach, aby się nie zgubić. Dotarli do rozległej sali, w której wśród dziwacznych formacji skalnych płynęła lodowata rzeka. Po krótkiej przerwie ruszyli dalej. Jednak im głębiej schodzili, tym bardziej Li Thanh Tukk odczuwał rosnące zimno i wilgoć.
Ponownie poprosiła o powrót. Kiedy Thieu Vuong to zobaczył, chciał zapalić drugą świecę, aby dać grupie więcej ciepła i światła. Potem doszło do tragedii. Po zapaleniu obie świece nagle zgasły. Wszystko szybko pogrążyło się w ciemności. Tieu Vuong desperacko próbował skorzystać z zapałek, ale okazało się, że zamoczyły się, gdy grupa była nad rzeką.
Mokre zapałki nie chciały się zapalić. Ciemność była tak gęsta, że nie mogli dostrzec nawet własnych rąk. Radosna atmosfera zniknęła, zastąpiona paniką i kłótniami. Gdy emocje ustąpiły, trzymali się za ręce i po omacku ruszyli z powrotem do wyjścia. Jednak śliskie podłoże i liczne dziury znacznie spowolniły ich postęp.
