Wędrowiec zaginął w Arizonie — 7 lat później znaleziono go jako CZĘŚĆ OGROMNEGO TERMITOWEGO KOPCA…
14 sierpnia 2010 r. 24-letnia aspirująca architektka Millie Lindsay zniknęła bez śladu pośród gorących skał lasu narodowego Tanto.
W wyniku szeroko zakrojonych poszukiwań nie znaleziono żadnych wskazówek, z wyjątkiem jednej zagubionej rzeczy na dnie wyschniętego strumienia — jej bandany.
Minęło 7 lat.
We wrześniu 2017 r. strażacy oczyszczający las natknęli się na dziwne, twarde jak beton wzgórze o wysokości 1,5 m.
Kiedy pracownicy uderzyli w nie narzędziem, skorupa pękła i wszyscy zamarli z przerażeniem.
Z pęknięcia wystawała but turystyczny, a z glinianego monolitu wystawała ludzka kość.
To, co uważano za ogromną jamę termitów, okazało się naturalnym sarkofagiem.
W środku, zamurowanym przez owady i upływ czasu, znajdował się szkielet Milliey, czekający od lat, aż ktoś otworzy ten idealny, cichy grób.
14 sierpnia 2010 roku słońce wzeszło nad pustynią Sonora o 5:40 rano.
Natychmiast podgrzało powietrze do niebezpiecznego poziomu.
Dla większości mieszkańców Mesa był to sygnał, aby pozostać w domach.
Jednak dla 24-letniej Millie Lindsay ten dzień miał być ucieczką od rutyny biurowej.
Pracowała jako początkująca architektka w znanej firmie Skyline Group w Phoenix.
Według jej współpracowników ostatnie tygodnie były wyczerpujące, pełne niekończących się rysunków i terminów.
Góry Superstition górujące na horyzoncie wydawały się idealnym miejscem, aby przywrócić spokój jej myślom.
Kamery monitoringu na obrzeżach miasta zarejestrowały jej ciemnozielonego Jeepa Liberty dokładnie o 6:30 rano.
Nagranie, które później zostało dołączone do akt sprawy, pokazuje tylko profil dziewczyny za kierownicą.
Wyglądała na skupioną, patrząc prosto na drogę, a okno kierowcy było lekko uchylone.
Millie nie zatrzymywała się na stacjach benzynowych ani przydrożnych sklepach.
Była przygotowana z wyprzedzeniem.
Według późniejszej kontroli jej mieszkania, spakowała wszystko, czego potrzebowała, już w piątek wieczorem, planując jak najszybciej dotrzeć do początku trasy, zanim upał osiągnie szczyt.
O 7:45 rano ciemnozielony SUV przejechał przez żwirowy parking przy początku szlaku First Water.
Jest to popularny punkt wejścia do lasu narodowego Tanto.
Ale tego sierpniowego dnia było tam prawie pusto.
Strażnik, który właśnie kończył poranne obchody, zeznał później, co stało się ostatnim potwierdzonym faktem w chronologii życia Milliey.
Przypomniał sobie, że widział młodą kobietę w pobliżu otwartego bagażnika jeepa.
Siedziała na zderzaku i zmieniała buty, zdejmując lekkie miejskie sandały i zakładając wysokie buty turystyczne.
Strażnik odnotował w raporcie, że nie wyglądała na zdezorientowaną ani zaniepokojoną.
Były to zwyczajne, codzienne czynności turystki, która wie, dokąd zmierza.
Był to ostatni kontakt wzrokowy.
Po zawiązaniu sznurówek i rozpoczęciu marszu w kierunku szlaku Millie Lindsay przestała istnieć dla świata zewnętrznego.
