Päť turistov sa stratilo v Amazónii – o sedem rokov neskôr sa našli fotografie s vyrezanými očami

Wewnątrz były prawdziwe zdjęcia zaginionych Amerykanów.

Żyli, wyczerpani i zamknięci w betonowych ścianach, ale na każdym zdjęciu ich oczy były wyrzeźbione w idealnie prostej linii, jak skalpel, bezpośrednio na papierze fotograficznym.

Zamiast twarzy wpatrującej się bezpośrednio w obiektyw aparatu widoczne były ziejące czarne dziury.

10. w październiku 2010 roku międzynarodowe lotnisko Manaus gościło grupę pięciu amerykańskich turystów w czasie upałów.

Dziś rano termometr wskazywał 35°C, a wilgotność powietrza wynosiła około 90%, co było poziomem krytycznym.
To były wakacje, które ta grupa przyjaciół starannie planowała przez ponad osiem miesięcy.

Julie Gordon (30), Angela Carson (31), William White (33), John Ball (29) i Brian Blake (33) przylecieli tu samolotem, aby zbadać dziką i dziewiczą dżunglę amazońską.

Zaraz po przejściu kontroli celnej grupa udała się do wypożyczalni samochodów, gdzie czekał na nich srebrny SUV Toyota Highlander 4×4, który zarezerwowali z wyprzedzeniem.

Po załadowaniu ogromnych plecaków turystycznych, namiotów i sprzętu kempingowego Amerykanie wyruszyli w drogę federalną BR 174.

Ta autostrada, która przebiegała przez niekończącą się zieloną ścianę dżungli, prowadziła prosto na północ.

Promowane treści

Spójrz tylko, jaka była piękna w młodości!
Ziołowe piękno

Tajemnica śmierci Bykowa: wypadek czy fatalny przypadek?
Jagody mózgowe

Kiedy miłość jest głośnym skandalem: najbrudniejsze historie Hollywood
Jagody mózgowe

Dlaczego te sceny zostały usunięte-i co oznaczałyby dla filmu
Ziołowe piękno
Według policji 12 października około godziny 10:15 SUV zatrzymał się na chwilę.

Była to duża stacja benzynowa należąca do sieci Postto Ecuador, położona kilkadziesiąt kilometrów od obrzeży miasta.

Nagranie z kamery bezpieczeństwa uzyskane później przez śledczych było ostatnim fizycznym dowodem na to, że cała piątka wciąż żyła.

Czarno-białe ujęcia w niskiej rozdzielczości wyraźnie pokazują Williama White ‘ a podchodzącego do kasy i płacącego gotówką za tankowanie samochodu.

W tym samym czasie kamera numer cztery umieszczona w sklepie spożywczym uchwyciła Julie Gordon.

Kobieta kupiła szczegółową mapę topograficzną regionu i trzy duże butelki silnego środka odstraszającego komary.

Na filmie przyjaciele wyglądają na zrelaksowanych; śmieją się i rozmawiają o czymś przy otwartych drzwiach samochodu.

O 10:32 Toyota Hilux opuściła stację benzynową i zniknęła w chmurze dymu unoszącej się nad gorącym asfaltem.

Ich ostatecznym celem była wioska Presidente Figedo, obszar znany turystom z wodospadów, głębokich wąwozów i niezwykle gęstych lasów.

O 13:40 tego samego dnia grupa zaparkowała swój pojazd terenowy na zakurzonym parkingu w pobliżu początku szlaku turystycznego prowadzącego do rozległego systemu jaskiń Cava Domuaga.

Przepisy Parku Narodowego wymagały rejestracji wszystkich odwiedzających.

Zniszczona książka leśniczego zawierała nagranie wykonane przez samego Briana Blake ‘ a o 13:45.

W raporcie stwierdzono, że grupa planowała trzydniową podróż w głąb dżungli.

Najważniejszym szczegółem tego zapisu było to, że Amerykanie wspomnieli o obecności przewodnika.

Zatrudnili jednak lokalnego przewodnika nieformalnie, bez pośrednictwa biura podróży, a zatem jego nazwisko i dane kontaktowe nie zostały wpisane do rejestru.

15 października, w dniu, w którym grupa miała wrócić do samochodu i zgłosić się na posterunek, żaden z nich się nie pojawił.

19 października o godzinie 8:00 Leśniczy podczas omijania Ronda stwierdził, że Toyota Hilux wciąż stoi na swoim miejscu, pokryta grubą warstwą kurzu i opadłych liści.

Drzwi były zamknięte na klucz, a przez okno można było zobaczyć tylko puste plastikowe butelki i broszury turystyczne.

Wszystkie próby skontaktowania się z turystami za pośrednictwem telefonów komórkowych zakończyły się niepowodzeniem, ponieważ urządzenia znajdowały się poza siecią.

Tego samego wieczoru lokalna policja oficjalnie ogłosiła, że pięciu obywateli amerykańskich zostało zgłoszonych jako zaginionych.

Następnego ranka rozpoczęła się bezprecedensowa akcja poszukiwawczo-ratownicza na dużą skalę.

W akcji wzięli udział regularni Żołnierze armii brazylijskiej, specjalne zespoły ratownicze i dziesiątki lokalnych ochotników.

Obszar poszukiwań został podzielony na sektory kwadratowe o łącznej powierzchni ponad 400 mil kwadratowych.

Śmigłowce wojskowe wyposażone w najnowocześniejsze Kamery termowizyjne latały przez kilka dni nad nieprzeniknionym baldachimem lasu, szukając nawet najmniejszych śladów promieniowania cieplnego pochodzącego z ludzkich ciał lub pożarów.

W terenie dziesiątki opiekunów psów ze swoimi wyszkolonymi psami dokładnie, metr po metrze, przeczesywały brzegi pobliskich dopływów i kolczaste krzaki.

Warunki były piekielne.

Temperatura w ciągu dnia sięgała 38°C, a wysoka wilgotność utrudniała oddychanie nawet mieszkańcom.

Dni mijały, ale zielony labirynt nie wypuścił swoich więźniów.

Do 2. w listopadzie, ponad dwa tygodnie po rozpoczęciu poszukiwań, uczestnikom akcji udało się znaleźć pierwszy i jedyny trop.

Około 7 km na północny wschód od zaparkowanego samochodu, na pokrytym mułem brzegu małego, nienazwanego dopływu, jeden z ratowników zauważył kawałek materiału.

W rzeczywistości był to Plecak podróżny.

Śledczy szybko ustalili, że przedmiot należał do Johna Balla, dzięki numerowi seryjnemu podanemu na etykiecie.

Plecak został poważnie uszkodzony, materiał podarty, a większość kieszeni pocięta.

Ale najbardziej zaskakujące jest to, że lekarze sądowi nie znaleźli tam kropli krwi.

Na miejscu znaleziska nie znaleziono śladów zapałek, odcisków butów ani śladów ataku dzikiego zwierzęcia.

Wyglądało na to, że ktoś w pośpiechu zrzucił plecak z ramion i po prostu zostawił go w błocie.

Nie znaleziono żadnych innych rzeczy osobistych, ubrań ani sprzętu.

Psy straciły ślad zaledwie kilkadziesiąt metrów od wody.

Wydawało się, że pięciu dorosłych ludzi po prostu rozpłynęło się w ciężkim powietrzu lasu deszczowego, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów.

17. w grudniu 2010 roku, kiedy nadzieja na znalezienie żywych turystów ostatecznie zniknęła i nie było już środków na kontynuację akcji, aktywne poszukiwania zostały oficjalnie zawieszone.

Obszerne teczki z raportami policyjnymi zostały zarchiwizowane, a status śledztwa zmieniono na “nierozwiązaną sprawę”.

Rodziny zaginionych znalazły się w sytuacji bolesnej niepewności, przekonane, że dżungla pochłonęła ich bliskich na zawsze.

Nikt nie mógł sobie wyobrazić, że prawdziwy

Related Posts