Dziewczynka z Yellowstone zaginęła 12 dni temu — znaleziono ją w domku letniskowym, przywiązaną do łóżka, powtarzającą w kółko to samo słowo

22 października 2017 r., około godziny 11:00 rano.

Park Narodowy Yellowstone w stanie Wyoming – odległy obszar leśny w pobliżu doliny Lamar, położony 3 km od najbliższego szlaku turystycznego.

Grupa strażników zbacza z trasy i natrafia na opuszczoną drewnianą chatę myśliwską.

Drzwi budynku są od zewnątrz solidnie podparte ciężką sosnową kłodą.

Po wyłamaniu zamka i zakłóceniu niesamowitej ciszy lasu strażnik poczuł ostry zapach spirytusu medycznego i amoniaku.

W środku ciemnego pokoju znajdują 24-letnią Jennifer Smith.

Dziewczyna jest mocno przywiązana grubymi skórzanymi pasami do zardzewiałego żelaznego łóżka.

Jej ciało drga w niekontrolowanych konwulsjach po podaniu śmiertelnej dawki nieznanych substancji chemicznych, a do jej żył podłączono kroplówki.

Nie reaguje na światło latarek taktycznych, ale jej wyschnięte usta nieustannie szepczą tylko jedno słowo.

Kierowca.

Jak próba ucieczki od żalu przerodziła się w toksyczny labirynt? I kim jest manipulator ukrywający się w cieniu cyfrowego świata, który zamienia cudzą rozpacz w materiał do swoich sadystycznych eksperymentów? Jesień 2017 roku.

Miasto Seattle w stanie Waszyngton.

Dla 24-letniej Jennifer Smith ten okres stał się najtrudniejszym etapem w jej życiu.

Zaledwie 30 dni temu stała na miejskim cmentarzu, chowając swoją matkę po długiej i wyczerpującej walce z ciężką chorobą nowotworową.

Z dokumentacji medycznej oraz zeznań krewnych wynika, że przez ostatnie sześć miesięcy rodzina żyła w stanie ciągłego wyczerpania psychicznego.

Próbując poradzić sobie z przytłaczającym smutkiem i całkowitą pustką, Jennifer wraz ze swoją siostrą bliźniaczką Jessicą zaplanowały wycieczkę do Parku Narodowego Yellowstone.

Było to wyjątkowe miejsce – rozległy obszar o powierzchni ponad 2 milionów akrów, gdzie ich rodzina spędzała każde lato, zanim choroba na zawsze zrujnowała ich życie.

Trasa miała ponad 750 mil długości.

Z wyprzedzeniem wynajęli mały pensjonat na zachodnim skraju parku i opracowali szczegółowy plan na swój siedmiodniowy pobyt.

Jednak 9 października, dokładnie dzień przed planowanym wyjazdem, napięcie emocjonalne osiągnęło punkt krytyczny.

Jessica przeżyła poważne załamanie nerwowe.

Zgodnie z oficjalnym oświadczeniem, które złożyła tego wieczoru funkcjonariuszom policji w Seattle, po prostu usiadła na podłodze w swoim salonie, zaczęła się dusić w wyniku ataku paniki i stanowczo odmówiła opuszczenia mieszkania.

Jak twierdzi Jessica, nagle zdała sobie sprawę, że nie może pozostać w miejscu, gdzie każdy centymetr ziemi przypominałby jej o matce.

Jennifer, ogarnięta rozpaczą i głębokim poczuciem wyobcowania, podjęła impulsywną decyzję o wyruszeniu w świat na własną rękę.

Szukała całkowitej izolacji, by pozostać sam na sam ze swoimi myślami.

Na tę długą podróż pożyczyła od ojca ciężkiego, ciemnoniebieskiego SUV-a marki Ford Explorer.

Był to niezawodny pojazd, ważący ponad 4000 funtów, idealnie nadający się do jazdy po trudnych górskich drogach Wyoming.

10 października o 5:30 rano Jennifer wrzuciła do bagażnika najpotrzebniejsze rzeczy.

Ciepły śpiwór, kilka koszulek na zmianę, wiatrówka i 19 litrów wody pitnej w dużych plastikowych butelkach.

Wyjechała z Seattle przed wschodem słońca.

Śledczy, którzy później krok po kroku odtworzyli chronologię tych wydarzeń, byli nieprzyjemnie zaskoczeni jednym szczegółem.

Jak wynika z wyciągów z jej konta bankowego, dziewczyna jechała autostradą międzystanową, nie zatrzymując się ani razu.

Z akt sprawy jasno wynika, że podczas całej 16-godzinnej podróży nie odnotowano ani jednej transakcji na jej kartach kredytowych.

0 za kawę w przydrożnych kawiarniach.

Nie mam żadnych rachunków z motelu przy drodze.

W większości stacji benzynowych nie ma możliwości dokonywania płatności elektronicznych za paliwo.

Jennifer jadła wyłącznie zimne kanapki, które zabrała wcześniej z domu, i najwyraźniej tankowała samochód wyłącznie gotówką, jakby podświadomie starała się nie pozostawić żadnych cyfrowych śladów.

O godz. 14:45 kamera monitorująca ruch na płatnej autostradzie w stanie Idaho wykonała pojedyncze zdjęcie jej samochodu.

Badanie kryminalistyczne zdjęcia potwierdziło, że to rzeczywiście Jennifer prowadziła samochód.

Była sama w samochodzie, a jej twarz była całkowicie zasłonięta dużymi, ciemnymi okularami przeciwsłonecznymi.

11 października warunki pogodowe na terenie parku narodowego gwałtownie się pogorszyły.

Temperatura powietrza spadła do 1,7°C, a niebo zasłoniły gęste, szare chmury, zapowiadające zimny deszcz.

Tego dnia o godz. 18:15 telefon komórkowy Jennifer Smith po raz ostatni połączył się z siecią komórkową.

Po tym krótkim połączeniu urządzenie wyłączyło się – albo z powodu całkowitego rozładowania baterii, albo w wyniku przymusowego wyłączenia.

Zapadła niesamowita, całkowita cisza.

Kiedy przez kolejne 24 godziny nie można było dodzwonić się na telefon, a wszystkie połączenia były bez wyjątku automatycznie przekierowywane na pocztę głosową, ojciec i siostra podnieśli alarm.

12 października o godz. 8:00 rano złożyli oficjalne zgłoszenie o zaginięciu w lokalnym biurze szeryfa.

Biorąc pod uwagę odległość miejsca docelowego, w którym miała się znaleźć dziewczynka, organy ścigania ze stanu Waszyngton natychmiast skontaktowały się z Służbą Parków Narodowych w Wyoming.

Strażnicy natychmiast otrzymali informację operacyjną dotyczącą ciemnoniebieskiego SUV-a.

Ekipy patrolowe rozpoczęły systematyczną kontrolę wszystkich oficjalnych parkingów, kempingów i terenów rekreacyjnych na rozległym obszarze Parku Narodowego Yellowstone.

Poszukiwania trwały ponad 8 godzin bez przerwy, ale sytuacja natychmiast przybrała niepokojący obrót.

Ciężarówka ojca nie została zarejestrowana w żadnym z oficjalnych punktów kontrolnych parku.

Nie znajdowało się ani w pobliżu zatłoczonych ośrodków turystycznych, ani przy głównych, asfaltowych drogach.

Dziewczyna i jej duży samochód zdawały się po prostu rozpłynąć w zimnym górskim powietrzu, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu.

Sprawa wyglądała na typowe zaginięcie turysty, który mógł się zgubić.

aż do późnego wieczora.

Technik policyjny otrzymał szczegółowy raport od operatora sieci komórkowej.

Ostatni sygnał z telefonu Jennifer został odebrany przez odległą wieżę komunikacyjną znajdującą się 10 mil przed zachodnim wejściem do parku.

Współrzędne nie wskazywały jednak na główną, utwardzoną autostradę.

Sygnał pochodził z obszaru starej, dawno zamkniętej drogi leśnej, która prowadziła do odległej, niedostępnej części lasu, do której zwykli turyści nigdy nie zapuszczają się z własnej woli.

Ktoś lub coś sprawiło, że gwałtownie zboczyła z bezpiecznej drogi w całkowitą ciemność gęstego zarośla.

22 października 2017 r.

10:00 – 45 minut rano.

Park Narodowy Yellowstone, Wyoming.

 

Related Posts