Ciało turysty odkryte w Smoky Mountains — zakonserwowane w żywicy na tajemniczym ołtarzu

To, co odkryto w lasach Wielkich Gór Dymnych dwa lata po zaginięciu, nie były tylko szczątki.

Było to celowe, przerażające i metodyczne dzieło, którego cel pozostaje do dziś niepojęty.

W piątek, 16 października 1988 r., dzień rozpoczął się pogodną i chłodną pogodą.

W mieście Knoxville w stanie Tennessee 20-letnia studentka Uniwersytetu Tennessee, Caroline Foster, przygotowywała się do jednodniowej wycieczki do Parku Narodowego Great Smoky Mountains

Caroline studiowała botanikę i była doświadczoną turystką, dobrze znającą szlaki w regionie.

Wędrówki górskie były dla niej nie tylko hobby, ale także częścią życia akademickiego i osobistego.

Często wyruszała na krótkie wyprawy, aby zbierać próbki i fotografować lokalną florę.

Tego ranka planowała wybrać się na popularny szlak Alam Cave Trail, znany z malowniczych widoków i formacji geologicznych.

Przed wyjazdem około godziny 7:30 zjadła śniadanie z rodzicami, Davidem i Sarah Foster.

Opowiedziała im o swoich planach, zaznaczając, że zamierza przejść tylko część szlaku do jaskini Alam, a następnie wrócić.

Caroline zapewniła ich, że będzie w domu na kolacji nie później niż o 19:00.

To była ich ostatnia rozmowa.

Caroline Foster opuściła dom rodzinny swoim samochodem, ciemnozieloną Hondą Civic z 1992 roku.

Podróż samochodem z Knoxville do wejścia na szlak Alam Cave Trail zajęła około półtorej godziny.

Według danych Park Service i późniejszych dochodzeń, jej samochód wjechał do parku narodowego około godziny 9:00 rano.

Pogoda w górach sprzyjała wędrówkom.

Temperatura powietrza wynosiła około 15°C, a niebo było bezchmurne, bez opadów.

Ostatnią potwierdzoną czynnością Caroline Foster był telefon do matki o godz. 9:15 rano.

Sygnał został odebrany przez wieżę komórkową obsługującą ten obszar.

W krótkiej rozmowie potwierdziła, że dotarła bezpiecznie na parking przy początku szlaku i przygotowuje się do rozpoczęcia wędrówki.

Powtórzyła, że planuje wrócić do domu wieczorem.

Po tej rozmowie jej telefon komórkowy nie był już używany.

Czas mijał.

O godz. 19:00 Caroline Foster nie wróciła do domu.

Jej rodzice, David i Sarah, zaczęli się martwić.

Kilka razy próbowali zadzwonić do córki, ale wszystkie połączenia były przekierowywane do poczty głosowej.

O godz. 21:00, nie otrzymując od niej żadnej wiadomości, skontaktowali się ze służbą strażników parku narodowego Great Smoky Mountains i zgłosili jej prawdopodobne zaginięcie.

Strażnik pełniący służbę przyjął zgłoszenie i natychmiast wysłał patrol, aby sprawdził parking przy szlaku Alam Cave Trail.

Około godziny 22:30 strażnik znalazł ciemnozieloną Hondę Civic Caroline na parkingu.

Samochód był zamknięty.

Zaglądając do środka przez okno z latarką, strażnik dokonał niepokojącego odkrycia.

Jej plecak leżał na siedzeniu pasażera, a obok niego znajdował się jej telefon komórkowy.

Fakt ten od razu zaintrygował śledczych.

Dla doświadczonego turysty, nawet podczas krótkiej wędrówki, pozostawienie plecaka z wodą, jedzeniem, mapą i minimalnym zestawem survivalowym było całkowicie nietypowe i nielogiczne.

W plecaku, jak ustalono później, znajdowała się butelka wody, baton energetyczny, mały aparat fotograficzny, przewodnik po roślinach Appalachów oraz lekka wiatrówka.

Brak plecaka Caroline na szlaku wskazywał, że albo planowała odejść od samochodu na bardzo krótką odległość, albo jej wędrówka została przerwana, zanim się rozpoczęła.

O świcie w sobotę 17 października rozpoczęto zakrojoną na szeroką skalę akcję poszukiwawczo-ratowniczą.

W akcji wzięło udział ponad 100 osób, w tym strażnicy parku narodowego, zastępcy szeryfa hrabstwa Sevier oraz dziesiątki wolontariuszy z lokalnych klubów turystycznych.

Do poszukiwań z powietrza wezwano jednostki K-9 ze specjalnie wyszkolonymi psami oraz helikopter, aby przeszukać trudno dostępne obszary, skaliste wychodnie i gęstą roślinność.

Ekipy poszukiwawcze metodycznie przeczesywały szlak Alum Cave Trail, oddalając się setki metrów w obu kierunkach.

Przeszukiwali strumienie, wąwozy i jaskinie.

Psy kilkakrotnie wyczuły zapach z samochodu, ale po kilkudziesięciu metrach na samym szlaku straciły go, co może wskazywać, że Caroline przeszła nim pewien dystans.

Jednak pomimo wszystkich wysiłków, w ciągu pierwszych kilku dni nie znaleziono absolutnie nic.

Żadnych śladów, żadnych skrawków ubrań, żadnych przedmiotów, które mogłyby należeć do zaginionej dziewczyny.

Poszukiwania trwały nieprzerwanie przez 2 tygodnie, stopniowo zawężając zakres poszukiwań.

Pod koniec października aktywna faza operacji została zakończona.

Caroline Foster została oficjalnie uznana za zaginioną.

Jej sprawa pozostała otwarta, ale bez żadnych wskazówek ani tropów śledztwo znalazło się w impasie.

Przez następne półtora roku nie pojawiły się żadne nowe informacje.

Wyglądało to tak, jakby góry ją pochłonęły.

Minęło 19 miesięcy.

Sprawa Caroline Foster została zaklasyfikowana jako nierozwiązana, tzw. sprawa nierozwiązana.

Jej rodzice, David i Sarah Foster, kontynuowali poszukiwania, zatrudniając prywatnych detektywów i regularnie rozdając ulotki z informacjami o córce w centrach turystycznych i na stacjach benzynowych w pobliżu parku narodowego.

Jednak w tym czasie nie pojawiły się żadne wiarygodne dowody ani nowe tropy.

Konta finansowe Caroline pozostały nietknięte, a jej numer ubezpieczenia społecznego nie został wykorzystany w oficjalnym śledztwie.

Zniknęła bez śladu w Parku Narodowym Great Smoky Mountains w październiku 1988 roku.

Życie toczyło się dalej, ale kwestia jej losu pozostała otwarta, stając się jedną z lokalnych legend o zaginionych turystach, których w Appalachach nie brakuje.

Wszystko zmieniło się 20 maja 2000 roku.

W tę sobotę grupa trzech amatorskich speleologów, Marcus Thorne, Daniel Reed i Jessica Alvarez, zwiedzała rzadko odwiedzaną część parku narodowego.

Ich celem było odnalezienie i sporządzenie mapy nieudokumentowanych wejść do jaskiń na terenie opuszczonej kopalni miedzi, która została zamknięta pod koniec XIX wieku.

Miejsce to znajdowało się około 5 km na północny wschód od szlaku Alam Cave Trail, z dala od wszystkich oficjalnych tras.

Teren był nierówny, porośnięty gęstym lasem, stromymi zboczami i licznymi wąwozami porośniętymi rododendronami, co znacznie utrudniało poruszanie się.

Z tego powodu obszar ten nie został objęty początkowymi poszukiwaniami naziemnymi, które koncentrowały się bliżej szlaku.

Około godziny 14:00, posuwając się naprzód dnem głębokiego, wilgotnego wąwozu, speleolodzy zauważyli anomalię w krajobrazie.

Wśród chaotycznej mieszaniny powalonych drzew i głazów pokrytych grubą warstwą mchu dostrzegli niewielką sztuczną platformę.

Teren został oczyszczony z roślinności i wyrównany.

W jego centrum znajdowała się konstrukcja, którą można było opisać jedynie jako ołtarz.

Konstrukcja miała około półtora metra wysokości.

Jego podstawa składała się z czterech masywnych, grubo ciosanych bali ułożonych w prostokąt.

Na tych kłodach spoczywała ciężka kamienna płyta z szarego łupka o długości około 2 m i szerokości 1 m.

Powierzchnia płyty była nienaturalnie gładka.

Na tej płycie leżało ciało.

Nie były to jednak tylko szczątki.

Postać była całkowicie otoczona twardą, półprzezroczystą substancją w kolorze bursztynowo-brązowym.

Pokrywała ciało ze wszystkich stron, tworząc coś w rodzaju sarkofagu lub kokonu.

Przez zamarzniętą warstwę można było dostrzec zarys postaci młodej kobiety.

Ciało leżało na plecach.

Głowa była odwrócona w prawo, w kierunku zbocza wąwozu.

Ręce były starannie złożone na piersi.

Powłoka była nierówna i zawierała ślady warstw, jakby była nakładana wielokrotnie, warstwa po warstwie, przez długi czas.

Zachowało ubranie, ciemne spodnie turystyczne i koszulę, ale ukryło szczegóły twarzy i skóry.

Światło przefiltrowane przez korony drzew, załamujące się na bursztynowej powierzchni, nadawało całej scenerii surrealistyczny wygląd.

Marcus Thorne, najbardziej doświadczony członek grupy, natychmiast zdał sobie sprawę, że natknęli się na miejsce zbrodni.

Kazał pozostałym nie zbliżać się do konstrukcji ani niczego nie dotykać, aby nie naruszyć ewentualnych dowodów.

Zrobili kilka zdjęć z daleka, używając aparatu z obiektywem zmiennoogniskowym.

Następnie Marcus zapisał dokładne współrzędne lokalizacji za pomocą przenośnego nawigatora GPS.

Wokół ołtarza zauważyli jeszcze kilka szczegółów.

U podstawy konstrukcji znajdowały się trzy przedmioty przypominające świeczniki.

Upon closer inspection, without touching them, they determined that they were made of carved bones, presumably deer bones.

There were no other objects, personal belongings, or signs of a struggle in the immediate vicinity.

Zdając sobie sprawę z powagi swojego odkrycia, grupa postanowiła natychmiast wrócić i zgłosić je władzom.

Rozpoczęli żmudną podróż powrotną z wąwozu, starając się zapamiętać trasę.

Dotarcie do samochodu zajęło im ponad 3 godziny.

Gdy około godziny 18:00 znaleźli się ponownie w zasięgu sieci komórkowej, Marcus Thorne zadzwonił na pogotowie i zgłosił makabryczne odkrycie, podając dokładne współrzędne.

Biuro szeryfa hrabstwa Sevir natychmiast skontaktowało się z władzami parku narodowego.

Powołano grupę zadaniową składającą się z śledczych, ekspertów medycyny sądowej i strażników.

Ich zadaniem było dotarcie do wyznaczonego miejsca przed zapadnięciem zmroku, zabezpieczenie terenu i rozpoczęcie jednego z najdziwniejszych i najtrudniejszych dochodzeń w historii parku.

Do wieczora 20 maja grupa zadaniowa dotarła do obszaru wskazanego przez speleologów.

Poruszanie się po nierównym terenie w zapadającym zmierzchu było powolne i niebezpieczne.

Szef zespołu śledczego, detektyw Robert Miles z biura szeryfa hrabstwa Savior, postanowił nie zbliżać się do miejsca zdarzenia po zmroku, aby uniknąć przypadkowego zniszczenia dowodów.

Strażnicy utworzyli rozległą strefę bezpieczeństwa około 200 m od wejścia do wąwozu, a zespół rozbił tymczasowy obóz, aby czekać na świt.

Dostęp do tej części parku był całkowicie zablokowany przez całą noc.

Wraz z pierwszymi promieniami słońca w niedzielę 21 maja śledczy i eksperci medycyny sądowej rozpoczęli zejście do wąwozu.

Scena, która ukazała się ich oczom, była dokładnie taka, jak opisali ją speleolodzy.

Jednak widok tego na żywo wywarł na mnie znacznie większe wrażenie.

W całkowitej ciszy porannego lasu, przerywanej jedynie dźwiękami migawek aparatów fotograficznych, zespół rozpoczął swoją metodyczną pracę.

Pierwszym etapem było wykonanie kompletnych zdjęć i nagrań wideo z miejsca zdarzenia.

Eksperci kryminalistyczni wykonali zdjęcia pod różnymi kątami, ogólne ujęcia wąwozu i oczyszczonego obszaru, średnie ujęcia ołtarza oraz szczegółowe makro zdjęcia powierzchni kokonu smoły, świeczników z kości oraz wszelkich anomalii na ziemi wokół niego.

Każdy krok był starannie zaplanowany i wykonany.

Po zakończeniu dokumentacji fotograficznej rozpoczęto badanie.

Ołtarz został zbadany ze szczególną uwagą.

Detektywi ustalili, że kłody w bazie zostały przecięte piłą ręczną, a nie piłą łańcuchową, ponieważ na końcach nie było charakterystycznych nacięć.

This indicated that the creator or creators of the structure had deliberately used more primitive and quieter tools.

The stone slab showed no signs of machine processing.

It was probably found somewhere nearby and brought to this place with incredible difficulty.

Przesunięcie go wymagałoby wysiłku kilku osób lub użycia dźwigni i rolek.

Trzy świeczniki z kości zostały ostrożnie zabrane jako dowody rzeczowe.

W każdym z nich znaleziono pozostałości wosku, które zostały zebrane do późniejszej analizy chemicznej.

Równolegle z badaniem centralnej struktury ekipy poszukiwawcze rozpoczęły przeczesywanie okolicznych lasów, stosując system siatki.

Wkrótce odkryli kolejną dziwną rzecz.

symbole zostały wyryte w korze kilku starych drzew rosnących na plaży w promieniu 50 m od ołtarza.

Nie były to przypadkowe zadrapania.

Każdy symbol był okręgiem z wyrytym wewnątrz krzyżem przypominającym krzyż celtycki lub celownik.

W sumie znaleziono siedem takich znaków.

Sądząc po stanie kory, która już zaczęła się goić, symbole nie zostały wyryte wczoraj, ale prawdopodobnie rok temu lub nawet wcześniej.

W pobliżu ołtarza nie znaleziono żadnych innych śladów, takich jak niedopałki papierosów, łuski, odciski butów czy pozostałości po pożarze.

Wyglądało na to, że to miejsce było utrzymywane w czystości.

Najtrudniejszym zadaniem było przygotowanie się do usunięcia ciała.

Stało się jasne, że nie da się oddzielić figury od kamiennej płyty bez poważnego uszkodzenia szczątków i potencjalnych dowodów ukrytych w żywicy.

Żywica mocno połączyła ciało z kamieniem.

Jedyna słuszna decyzja została podjęta, aby wydobyć i przetransportować obiekt jako pojedynczy artefakt.

Zadanie to wymagało poważnych wysiłków logistycznych.

Waga płyty kamiennej wraz z korpusem i żywicą została oszacowana na ponad 300 kg.

Na miejsce wezwano specjalną ekipę ratowników z parku narodowego, wyposażoną w sprzęt do przenoszenia ciężkich ładunków w terenie.

Musieli wyciąć ścieżkę przez gęsty las rododendronów, aby sprowadzić wciągarki i sprzęt do montażu.

Operacja ratunkowa trwała prawie cały dzień.

Za pomocą systemu bloków i stalowych lin płyta z ciałem została ostrożnie podniesiona z drewnianej podstawy, obrócona i powoli, centymetr po centymetrze, podniesiona na zbocze wąwozu.

Następnie umieszczono go na specjalnym metalowym noszach.

Grupa ośmiu osób potrzebowała jeszcze kilku godzin, aby przeciągnąć ładunek przez las do najbliższej drogi serwisowej, gdzie czekała specjalnie wyposażona furgonetka.

Wieczorem w niedzielę 21 maja makabryczne znalezisko opuściło park narodowy i zostało przewiezione do regionalnego centrum medycyny sądowej w Knoxville.

Teraz wszystko zależało od patologów i ekspertów medycyny sądowej.

Ich zadaniem było nie tylko zidentyfikowanie kobiety, która została uwięziona w trumnie [ __ ], ale także ustalenie, w jaki sposób zginęła i jak jej ciało zostało przekształcone w ten potworny pomnik.

W poniedziałek, 22 maja 2000 r., w sterylnym pomieszczeniu centrum medycyny sądowej rozpoczęła się procedura o niespotykanej dotąd złożoności.

Pod kierownictwem głównego patologa, dr.

Alistister Reed.

Zespół specjalistów rozpoczął badanie obiektu sprowadzonego z gór.

Pierwsze kroki obejmowały pełne badanie rentgenowskie i tomografię komputerową.

Metody te pozwoliły im zajrzeć do wnętrza kokonu smoły bez naruszania jego integralności.

Skan wykazał całkowicie zachowany szkielet bez widocznych złamań kończyn lub miednicy.

W ciele ani w warstwach żywicy nie znaleziono żadnych metalowych przedmiotów, takich jak kule lub ostrza noży.

Stało się jasne, że głównym zadaniem będzie fizyczne usunięcie żywicy.

Okazało się to trudnym zadaniem.

Żywica była niejednorodna.

Zewnętrzne warstwy były twarde i kruche, podczas gdy warstwy przylegające do ciała pozostawały lepkie.

Dr Reed skonsultował się z chemikami z Uniwersytetu Tennessee, a nawet ze specjalistą ds. konserwacji z Muzeum Historii Naturalnej.

 

Related Posts