Nazywam się Irina Michajłowna Sokołowa. Mam 67 lat. Przez większość mojego życia udawałem, że lata między 1942 a 1944 nigdy nie istniały.

To świadectwo zostało napisane przez Irinę Michajłowną Sokołową w latach 1987-1989, dwa lata przed jej śmiercią. Przez 44 lata milczała o tym, czego doświadczyła w dole w Mińsku. To są jej słowa:

Nazywam się Irina Michajłowna Sokołowa. Mam 67 lat. Przez większość mojego życia udawałem, że lata między 1942 a 1944 nigdy nie istniały.

Udawałem, że 21-letnia dziewczynka, którą byłem w tamtych czasach, zginęła gdzieś daleko, w bitwie, której nikt nie pamięta. Ale ona nie umarła; przeżyła.

A teraz, z drżącymi rękami i ciężkim sercem, muszę wam powiedzieć, co się stało w tej piwnicy w Mińsku. Bo jeśli nie zrobię tego teraz, prawda umrze razem ze mną. A inne kobiety, które tam były-te, które nie przeżyły, by opowiedzieć tę historię—będą milczeć na zawsze

 

Этот последний жест Кикабидзе стал пощёчиной Кремлю
Brainberries
Съёмки, которые начались с флирта — и закончились судами
Brainberries
To nie było nic heroicznego. Po prostu ukryłem jedzenie, które miało trafić do niemieckich baraków i rozdałem je rodzinom umierającym z głodu. Ukryłem fałszywe dokumenty dla Żydów próbujących uciec. Małe rzeczy, które w mojej naiwności wierzyłem, że mogą coś zmienić.arrow_forward_ios zobacz więcej

Znaleźli mnie w listopadzie 1942 roku. Był mroźny poranek i wracałem do domu po tym, jak zostawiłem chleb i ziemniaki dla rodziny. Dwóch żołnierzy Wehrmachtu przechwyciło mnie na ulicy. Nic nie powiedzieli, po prostu złapali mnie za ręce i odciągnęli. Pamiętam, jak krzyczałem, jak próbowałem wyjaśnić, że po prostu chodzę, że nic nie zrobiłem. Ale ich to nie obchodziło. Już wiedzieli, kim jestem. Ktoś mnie zgłosił.Gry rodzinne

Zabrano mnie do budynku, który kiedyś był browarem, na obrzeżach Mińska. Budynek został wykonany z ciemnej cegły, poplamionej sadzą i wilgotną, z połamanymi, zabitymi deskami oknami. Na dziedzińcu żołnierze palili i śmiali się, jakby to był najzwyklejszy dzień. Byłem przerażony, ale jeszcze nie rozumiałem skali tego, co na mnie czekało. Myślałem, że będę przesłuchiwany, może pobity, a potem wysłany do obozu pracy, jak wielu innych. Nie wiedziałem, że czeka coś znacznie gorszego.

Pierwsze trzy dni spędziłem we wspólnej celi z sześcioma innymi sowieckimi kobietami. Wszyscy zostali oskarżeni o sabotaż, opór, lub po prostu bycie “podejrzliwym”.

“Warunki były już straszne. Spaliśmy na mokrej słomie rozrzuconej po betonowej podłodze. Nie było ogrzewania, a listopadowe zimno przeniknęło do kości. Jedzenie było cienką zupą podawaną raz dziennie, a woda smakowała jak rdza. Ale w tych pierwszych dniach wciąż miałem nadzieję. W pobliżu były inne kobiety. Mogliśmy rozmawiać, dzielić się naszym strachem i ogrzewać się nawzajem w nocy.

To nie było nic heroicznego. Po prostu ukryłem jedzenie, które miało trafić do niemieckich baraków i rozdałem je rodzinom umierającym z głodu. Ukryłem fałszywe dokumenty dla Żydów próbujących uciec. Małe rzeczy, które w mojej naiwności wierzyłem, że mogą coś zmienić.

Znaleźli mnie w listopadzie 1942 roku. Był mroźny poranek i wracałem do domu po tym, jak zostawiłem chleb i ziemniaki dla rodziny. Dwóch żołnierzy Wehrmachtu przechwyciło mnie na ulicy. Nic nie powiedzieli, po prostu złapali mnie za ręce i odciągnęli. Pamiętam, jak krzyczałem, jak próbowałem wyjaśnić, że po prostu chodzę, że nic nie zrobiłem. Ale ich to nie obchodziło. Już wiedzieli, kim jestem. Ktoś mnie zgłosił.Gry rodzinne

Zabrano mnie do budynku, który kiedyś był browarem, na obrzeżach Mińska. Budynek został wykonany z ciemnej cegły, poplamionej sadzą i wilgotną, z połamanymi, zabitymi deskami oknami. Na dziedzińcu żołnierze palili i śmiali się, jakby to był najzwyklejszy dzień. Byłem przerażony, ale jeszcze nie rozumiałem skali tego, co na mnie czekało. Myślałem, że będę przesłuchiwany, może pobity, a potem wysłany do obozu pracy, jak wielu innych. Nie wiedziałem, że czeka coś znacznie gorszego.

Pierwsze trzy dni spędziłem we wspólnej celi z sześcioma innymi sowieckimi kobietami. Wszyscy zostali oskarżeni o sabotaż, opór, lub po prostu bycie “podejrzliwym”.”Warunki były już straszne. Spaliśmy na mokrej słomie rozrzuconej po betonowej podłodze. Nie było ogrzewania, a listopadowe zimno przeniknęło do kości. Jedzenie było cienką zupą podawaną raz dziennie, a woda smakowała jak rdza. Ale w tych pierwszych dniach wciąż miałem nadzieję. W pobliżu były inne kobiety. Mogliśmy rozmawiać, dzielić się naszym strachem i ogrzewać się nawzajem w nocy.

Czwartego dnia dwóch niemieckich żołnierzy weszło do celi i krzyknęło moje imię: “Irina Sokolova!”Moje serce zaczęło bić dziko. Wstałem na drżących nogach, a jedna z kobiet, Natasza, szybko ścisnęła moją rękę, zanim wyszedłem. To był ostatni raz, kiedy ją widziałem.

Zostałem zabrany przez dziedziniec pod ciekawskimi spojrzeniami innych żołnierzy i zaprowadzony do głównego budynku. Zeszliśmy po spiralnych kamiennych schodach, które pachniały pleśnią i rozkładem. Światło zmniejszało się z każdym krokiem, aż dotarliśmy do piwnicy. Było tam zimno-znacznie zimniej niż komórka. Kamienne ściany były pokryte zielonym szlamem, a podłoga była mokra. Wszędzie były kałuże, a dźwięk spadających kropli odbijał się echem w ciszy.

Pośrodku tej wilgotnej, ciemnej przestrzeni zobaczyłem coś, co sprawiło, że przestałem oddychać: okrągły dół o szerokości około dwóch metrów otwarty w podłodze. W pobliżu leżał ciężki żelazny ruszt. Zajrzałem do środka i zobaczyłem tylko ciemność i wodę. Usłyszałem odgłos poruszającej się wody poniżej i poczułem silny zapach gnicia unoszący się z dołu.

Jeden z żołnierzy-młody człowiek o blond włosach i brakującym wyrazie twarzy-rozkazał mi łamanym rosyjskim: “zdejmij płaszcz i buty.”Zacząłem się trząść, ale nie z zimna, ale z przerażenia, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Zapytałem, co zamierzają ze mną zrobić, ale on nie odpowiedział. Po prostu powtórzył rozkaz, tym razem trzymając rękę na pistolecie. Zdjąłem gruby wełniany płaszcz i filcowe buty. Wszystko, co mi zostało, to cienka sukienka i podarte Pończochy. Zamarzłam.

Potem zmusili mnie do zejścia na dół. Była drewniana drabina oparta o ścianę dołu. Schodziłem krok po kroku iz każdym ruchem czułem dalszy spadek temperatury. Kiedy moje stopy uderzyły w dno, lodowata woda podniosła się do moich kostek. Było tak zimno, że poczułem się chory. Spojrzałem w górę i zobaczyłem dwóch żołnierzy, którzy mnie obserwowali. JEDEN się uśmiechnął, drugi zapalił papierosa. Potem usunęli drabinę. Usłyszałem metaliczny dźwięk rusztu umieszczonego nad otworem, kliknięcie zamka, a potem odgłos oddalających się butów.

Related Posts