“Říkali tomu’ křest ‘” – Co se stalo francouzským vězňům první den

Świadectwo to zostało zarejestrowane w 1997 roku. Claire Martin opowiada swoją historię przetrwania. Przez 52 lata milczała na temat tego, czego doświadczyła w nazistowskich obozach koncentracyjnych. Oto słowa. Nazywam się Claire Martin. Dziś jestem stara. Siedzę w moim małym pokoju w Lyonie, a na zewnątrz pada śnieg, tak jak w 1941 roku.

Milczałam przez 52 lata. Nie rozmawiałam o tym z mężem, synem ani sąsiadami. Cisza stała się moją drugą skórą. To była zbroja, którą założyłem w dniu mojego uwolnienia. Ale zbroja z czasem się zużywa, a pamięć zaczyna naciskać na klatkę piersiową mocniej niż beton. Jeśli mówię dzisiaj, to dlatego, że wkrótce nikt nie będzie pamiętał prawdy, a nie Prawdy z książek historycznych, które są pełne małych strategii i zwycięstw.

Prawdziwa prawda tkwi w zapachu wybielacza, w odczuciu pieczenia lodowatej cieczy na obranej skórze i w tym samym momencie, w którym człowiek przestaje być człowiekiem z dnia na dzień. To nie jest historia bohaterki, to wyznanie ocalałej, która wciąż budzi się z krzykiem. Zanim świat się zmienił, byłam tylko młodą dziewczyną.

Mieszkałam w Paryżu. Studiowałem na Wydziale Filozofii i marzyłem o zostaniu profesorem literatury. Uwielbiałem wiersze Victora Hugo i szczerze wierzyłem, że piękno może uratować świat. Co za naiwność! Moje życie składało się z prostych rzeczy. Zapach świeżego chleba z lokalnej piekarni, klakson tramwajowy, śmiech mojej najlepszej przyjaciółki Marii.

 

Ten taniec mówi więcej słów niż myślisz
Ziołowe piękno

Zdziwisz się: co tak naprawdę wzmacnia Unię
Ziołowe piękno

Dlaczego mężczyźni marzą o brazylijkach: 6 najważniejszych sekretów
Jagody mózgowe

Life Hack: Jak przechowywać banany, aby nie były czarne przez tygodnie!
Piękno roślin
Dowiedz się więcej
Przyjaciel
Książka
Księgozbiór
Mary była całkowitym przeciwieństwem mnie: żywa, Śmiejąca się, zawsze w ruchu. Miała długi czerwony ogon, z którego była tak dumna. Rozmawialiśmy o nadchodzącym lecie, chłopcach, książkach. Nie wiedzieliśmy, że nasza przyszłość została już przekreślona czarną linią na mapie, gdzieś w Niemieckiej siedzibie. Kiedy wybuchła wojna, nie od razu wiedzieliśmy, że to koniec naszego poprzedniego życia.Księgozbiór

Myśleliśmy, że to zajmie trochę czasu. Potem zaczęły się bombardowania, głód, okupacja i wreszcie najstraszniejszy dzień – dzień, w którym zostaliśmy aresztowani. To nie było w mieście, ale na wsi, gdzie wysłano nas do kopania okopów. Byliśmy otoczeni. Pamiętam Chaos, szczekanie psów i obcy język, który przecinał powietrze jak ostrze noża.

Normalna jakość
Zostaliśmy zepchnięci razem jak bydło. Nikt nie zapytał, Jak mamy na imię. Przestaliśmy być ludźmi, kiedy wepchnięto nas do ciężarówek. Nigdy nie zapomnę tego pociągu. Wagon był przepełniony, brakowało powietrza. Byliśmy tak blisko siebie, że kiedy ktoś umierał, jego ciało pozostało w pozycji stojącej, wciśnięte między żywych. Ktoś jęczał w kącie, ktoś się modlił.

Trzeciego dnia zapadła cisza. Cisza rozpaczy, bez wody, bez jedzenia, tylko małe zakratowane okno pod sufitem, przez które czasami przenikał promień światła. Patrzyłem w światło i próbowałem przypomnieć sobie frazy, które czytałem dawno temu, ale w mojej głowie nic nie zostało, tylko strach. Obok mnie była Marie. Trzymała mnie za rękę tak mocno,że zdrętwiały mi palce.

Szepnęła, że wszystko będzie dobrze, że jesteśmy zatrudnieni, że jesteśmy młodzi i silni. W większości próbowała przekonać do tego siebie. Kiedy pociąg w końcu się zatrzymał, drzwi otworzyły się z metalowym pukaniem. Lodowate powietrze wypełniło wagon, a następnie krzyki. Rous Schnel jest szybszy. Zostaliśmy zwolnieni.

Ci, którzy nie mogli chodzić, byli bici kolbami. Wbiegłem na platformę oślepiony światłem reflektorów. Wokół mnie były szczekające owczarki niemieckie, Czarne mundury i drut kolczasty, jak okiem sięgnąć. To był Ravensbrück. Ale wtedy jeszcze nie znaliśmy tej nazwy. Wiedzieliśmy tylko, że pójdziemy do piekła. Najgorsze jeszcze przed nami.

Zostaliśmy zaprowadzeni do długiego ceglanego budynku. Strażnicy śmiali się i wskazywali na nas palcami. Nienagannie Ubrane strażniczki patrzyły na nas z pewnym zainteresowaniem, jak na owada, który trzeba zmiażdżyć. Kazano nam całkowicie rozebrać się na mrozie przed żołnierzami. Wstyd był ich pierwszym narzędziem tortur. Pamiętam, jak drżały ręce Marii, gdy rozpinała płaszcz.

Płakała cicho. Łzy spływały po jej brudnej twarzy. Kiedy próbowałem się ukryć, uderzyli mnie biczem w ramię. Ręce w szwach! – Co? – krzyknął naczelnik.”Byliśmy Nadzy, drżeli, wszyscy nas zdjęli.”Potem nastąpiło to, co cynicznie nazywali dezynfekcją.

Zostaliśmy brutalnie Ogoleni tępymi trymerami, które wyrywały nasze włosy wszędzie. Widziałem, jak czerwony ogon Marii, zebrany w ogon, spada na mokry beton. Wraz z naszymi włosami straciliśmy własną tożsamość. Kiedy dotknąłem ogolonej głowy, zdałem sobie sprawę, że jasnoskóra kobieta, która kochała poezję, nie żyje. Potem prysznic. Myśleliśmy, że to woda.

Byliśmy strasznie spragnieni, ale to nie była woda. Rozlano na nas płyn chemiczny o działaniu palącym. Gdy tylko dotknął mojej skóry, pomyślałem, że zaraz się zapalę. Produkt dostał się do oczu, nosa i ust. Trudno było oddychać. Kobiety krzyczały. Strażnicy podlewali nas z węży i rzucali na ziemię.

“Czy pokój francuski jest dla Twojego dobra?”- wykrzyknął Zero. “Upadłem na kolana. Wydawało mi się, że moja skóra odrywa się od pleców. Słyszałem, jak gdzieś krzyczała Maria. Miała atak astmy. Nikogo to nie obchodziło. I wtedy podniosłam głowę. “W drzwiach stał niemiecki oficer. Nie krzyczał, nie śmiał się.

Wyglądał na Wysokiego, w nieskazitelnej formie. z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. Nazywał się Karl Hoffman. Nie znałem jeszcze jego imienia. Wszystko, co widziałem, to jej oczy. Bez sadystycznej przyjemności, tylko zimna ciekawość. Ja, nagi, ogolony, wiłem się z bólu na podłodze, a on stał w czystych butach. Przez chwilę nasze spojrzenia się spotkały. Nie odwróciłem wzroku. Chciałem zobaczyć, czy nadal widzi tego mężczyznę.

Lekko uniósł brwi, po czym odwrócił się. Prysznic chemiczny trwał około 10 minut. Kiedy to się skończyło, byliśmy Poparzeni, przemoknięci i już martwi w środku. Rzucono nam pasiaste, brudne ubrania, często poplamione krwią. Bez ręczników, bez toalety. Następnie ostatnim krokiem jest rejestracja. Nie, to zdecydowanie zawód studencki.

Uśmiechnął się i napisał coś innego. Wpisałem numer 5420. Ok, kazano mi odpowiedzieć po niemiecku. Od tego momentu przestałem istnieć. Claire Martin została za drutem kolczastym. Było ich tylko pięciu. Marie wybrała numer zaraz po moim. Wyglądała okropnie. Jej skóra była pokryta czerwonymi plamami pozostawionymi przez chemikalia.

Jej oczy były spuchnięte. Ciągle kaszlała. Przycisnąłem ją do siebie i próbowałem ją ogrzać, a sam drżałem tak mocno, że szczękały mi zęby. z naszych ciał emanuje ten ostry zapach dezynfekcji. Ten zapach prześladował mnie przez całe życie, nawet dzisiaj, ponad pół wieku później, kiedy czuję gdzieś silny zapach artykułów gospodarstwa domowego, moje ręce zaczynają się trząść i kończę na tej samej podłodze z płytek.

Zaprowadzono nas do baraku, długiego drewnianego budynku wypełnionego pryczami rozmieszczonymi na trzech poziomach. Było ciemno. Powietrze było ciężkie, przesiąknięte zapachem nieumytych ciał, zakażonych ran i rozpaczy. Dostaliśmy miejsce tuż pod dachem. Cóż, zrobiło się trochę cieplej, ale brakowało powietrza.

Dotarliśmy tam, przytulając się do siebie. Nie było materaca ani koca, tylko gołe deski i trochę zgniłej słomy. Pierwszej nocy nikt nie spał. Wszystko, co było słyszalne , to stłumione szlochy i modlitwy wypowiadane szeptem w różnych językach: francuskim, polskim, rosyjskim. Każdy z nas leżał w ciemności, próbując zrozumieć, co się z nami właśnie stało.

Moje ciało płonęło po chrzcie. Skóra swędziła i pulsowała. Czułem się brudny, poplamiony. Zamknąłem oczy i znów zobaczyłem twarz oficera. Carl, dlaczego mnie nie uderzył? Dlaczego ma taki wygląd? W miejscu, w którym ludzkie życie kosztowało mniej niż papieros, każde spojrzenie bez nienawiści wydawało się anomalią, awarią systemu.

Mary płakała i chowała twarz w moim ramieniu. Claire, dlaczego? Szept. Nic nie zrobiliśmy. Po prostu chcieliśmy żyć. Głaskałem jego ogoloną głowę, obolałą skórę, nie wiedząc, co powiedzieć. Nie mogłam mu obiecać, że wszystko będzie dobrze. Już zrozumiałam, że słowo “dobrze” nie istnieje.

To było tylko dzisiaj, a może jutro. Wpatrywałam się w sufit, który był ciemny. Mój żołądek był głodny. W gardle wyschło. Próbowałem przypomnieć sobie moją matkę, nasze mieszkanie, starą aksamitną sofę. Ale te obrazy zniknęły i zniknęły w powietrzu. Na ich miejscu nie pozostało nic poza szarą ścianą, drutem kolczastym i wiadrami wypełnionymi chemikaliami. Wtedy zrozumiałem.

Nie chciał nas tylko zabić. Zabijać trzeba szybko. Chciał nas złamać, wydobyć nasze dusze, jakby wypaliły nam skórę swoimi roztworami chemicznymi. Chcą, żebyśmy zapomnieli, kim jesteśmy. Ale to właśnie tam, na tych twardych deskach, pierwszej nocy niewoli, złożyłem przysięgę.

Nie wiedziałem, czy przeżyję. Szanse były niewielkie. Ale przysiągłem sobie, że dopóki oddycham, będę pamiętać. Będę pamiętać każdy cios, każdy krzyk, każde Upokorzenie. Zatrzymam ten zapach w moich porach i zapamiętam twarz tego oficera. Stałem się numerem. Tak, ale gdzieś bardzo głęboko, gdzie nie mogły dotrzeć ich chemikalia i bicze, to wciąż byłem ja.

Zacisnąłem pięść w ciemności. Ból spowodowany oparzeniem skóry nie pozwalał mi zasnąć. Przypomniała mi: “żyję. Czuję ból, dlatego żyję”.Poranek nadszedł zbyt szybko. Syrena przerwała ciszę, a moje serce podskoczyło do gardła. Zaczął się mój pierwszy dzień w piekle. Dzień, który potrwa wiele lat, dzień, w którym ponownie zobaczę Carla Hoffmana i kiedy rozpocznie się dziwna i przerażająca gra, która ostatecznie zadecyduje o moim losie.

Related Posts