Chłopak zabrał ojca do restauracji, żeby razem zjedli smaczną kolację. Ojciec był już w podeszłym wieku, więc trochę słabował.

Kiedy wyszli z restauracji, chłód wieczoru otulił ich jak miękki szal. Starszy mężczyzna, chociaż wciąż miał na twarzy ślady zmęczenia, uśmiechał się lekko.

– Dziękuję, synu – powiedział cicho. – Nie za kolację… tylko za to, że mnie nie zawstydziłeś.

Mężczyzna spojrzał na niego z ciepłem.
– Tato, przecież całe życie to ty mnie ratowałeś. Teraz moja kolej, żeby trochę potrzymać ciebie za rękę.

Szli powoli ulicą, latarnie odbijały się w mokrym bruku po niedawnym deszczu. Ojciec co chwilę zatrzymywał się, jakby chciał coś dodać, ale brakowało mu tchu. W końcu usiedli na ławce przy małym parku, z którego dolatywał zapach jesiennych liści.

Related Posts