Dziś wracamy do tematu, który wywołuje ogromne emocje w polskim showbiznesie i mediach społecznościowych. Małgorzata Korzuchowska, jedna z najbardziej lubianych aktorek w kraju, postanowiła wreszcie skomentować to, co lata temu powiedział o niej Tomasz Karolak.
Nazwał ją wówczas pisuwą o ludzkiej twarzy. Jak zareagowała? Dlaczego unika polityki, a mimo to została zaszufladkowana? I co mówi o fali hejtu, która spadła na nią po przyjęciu państwowego odznaczenia? Poznajcie całą historię bez cięć, bez cenzury. Bo to co mówi Korzuchowska to nie tylko głos znanej aktorki.
To głos kobiety, która kaie godzi się na podziały, pogardę i hejt. Zanim zaczniemy, nie zapomnijcie polubić tego wideo i zasubskrybować nasz kanał, aby nie przegapić najnowszych treści.
Nie zapomnijcie też nacisnąć ikony dzwonka, aby jako pierwsi otrzymywać powiadomienia o nowych wideo. Zaczynajmy. Pisuwa. Skąd to wszystko się zaczęło? W jednym ze swoich występów Tomasz Karolak pozwolił sobie na wyjątkowo kontrowersyjne stwierdzenie. Nazwał Korzuchowską jedyną pisuwą o ludzkiej twarzy. Żart, złośliwość? A może coś więcej? Dla Małgorzaty Korzuchowskiej, kobiety, która przez całą karierę starała się unikać polityki. T
e słowa były bolesnym ciosem. W nowym wywiadzie udzielonym portalowi WP postanowiła po raz pierwszy publicznie odpowiedzieć. Nigdy nie wypowiadałam się politycznie. Szanuję wolność drugiego człowieka, a mimo to dostałam łatkę. Wystarczyło, że stanęłam w obronie prostych wartości. Powiedziała w obronie Marii Kaczyńskiej. Korzuchowska przypomina jedną z sytuacji, która szczególnie zapadła jej w pamięć. To moment, gdy postanowiła stanąć w obronie świętego Marii Kaczyńskiej, żony prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Sprzeciwiłam się temu, że hejtuję się panią Marię tylko dlatego, że podała mężowi kanapki w reklamówce. To był gest miłości i troski. A ja nie mogłam przejść obok tego obojętnie. Okazało się, że nawet taki gest wystarczył, by przypięto jej polityczną etykietkę. A to dopiero początek. Hejt po odznaczeniu od prezydenta Dudy w 2016 roku Korzuchowska odebrała. Krzyż kawalerski orderu odrodzenia Polski z rąk prezydenta Andrzeja Dudy.
To wydarzenie wywołało istną burzę. Fala hejtu była ogromna. Ten hejt był straszny, a ja byłam wtedy świeżo upieczoną mamą i bardzo intensywnie pracowałam. Było mi bardzo trudno. Aktorka podkreśla, że jest tak samo dumna z tego odznaczenia jak z innych, między innymi Ini Gloria Artis, które otrzymała od minister związanej z Platformą Obywatelską. Na żadnym z tych medali nie widzę partyjnych barw. Mówi jasno. Współczesna pogarda i podziały
. W rozmowie Korzuchowska odnosi się też do szerszego problemu, coraz większych podziałów w społeczeństwie. Jej zdaniem wszystko zaczęło się już w latach 2000, kiedy język polityków stał się coraz bardziej brutalny, a media zaczęły rozgrywać emocje społeczne.
To rozdzielenie szacunku i pogardy doprowadziło nas do głębokiego pęknięcia i bardzo boli, że ludzie nie są oceniani za to kim są, tylko za to, co ktoś sobie o nich dopowie.
Małgorzata Korzuchowska to kobieta, która nie krzyczy z transparentem, nie angażuje się w kampanie wyborcze, nie wygłasza manifestów, ale kiedy trzeba, zabiera głos mądrze, spokojnie i odważnie.
Choć nie angażuje się w politykę, jest ofiarą politycznych etykiet. Choć mówi o miłości, szacunku i prostych wartościach, spotyka ją fala nienawiści. I właśnie dlatego jej głos jest tak ważny, bo przypomina nam, że w świecie podziałów i hejtu można pozostać człowiekiem. Można mówić dość i robić to z godnością.
A co ty o tym sądzisz? Czy Tomasz Karolak przekroczył granicę? Czy Małgorzata Korzuchowska słusznie zabiera dziś głos? Daj znać w komentarzach. Nie zapomnij o subskrypcji, łapce w górę i dzwoneczku, bo na tym kanale zawsze mówimy o sprawach ważnych i nie boimy się trudnych tematów. Do zobaczenia. Nie zapomnij zasubskrybować. M.
