Małgorzata nie mogła uwierzyć własnym oczom, gdy zobaczyła męża na lotnisku z nieznajomą młodą blondynką…

Małgorzata nie mogła uwierzyć własnym oczom, gdy zobaczyła męża na lotnisku z nieznajomą młodą blondynką…
— Łukasz, mam świetne wieści! Czytałeś moją wiadomość? — zawołała radośnie, wbiegając do mieszkania. — Łukasz, gdzie jesteś?! — zapytała jeszcze raz, zaniepokojona.
W odpowiedzi rozległ się ostry, wymuszony kaszel z łazienki.
— Łukasz, co ci jest? — Małgorzata otworzyła drzwi.
— Tak, dostałem… Czuję się fatalnie, — mruknął Łukasz, ocierając pot z czoła i trzymając się za brzuch.
— A to pech… właśnie znalazłam gorące oferty last minute do Tajlandii na weekend… — powiedziała z rozczarowaniem.
— Zobaczymy, jak się będę czuł, — burknął i rozłożył się na kanapie.
Przez cały wieczór Małgorzata troskliwie się nim opiekowała: przynosiła herbatę, mierzyła temperaturę, przykrywała kocem — czasem Łukasza to zaczynało drażnić.
— Dobrze, że masz urlop, — szepnęła, muskając ustami jego czoło. — Wypoczniesz, dojdziesz do siebie…
Po kilku dniach Łukasz oznajmił, że choć trochę mu lepiej, to nadal czuje się kiepsko.
— Wciąż bez poprawy? — zapytała, siadając obok na kanapie.
— Niezbyt, — jęknął ciężko. — Przynieś wodę, twoje pytania mnie wykańczają.
Gdy Małgorzata poszła do kuchni, szybko wyciągnął telefon i wysłał wiadomość, chowając go z powrotem przed jej powrotem.
— Mierzyłeś temperaturę? — zapytała, podając mu kubek.
— Było 37,5, — odpowiedział ponuro. — Będziesz musiała lecieć sama…
— Sama? Nie mogę cię zostawić, — zdziwiła się.
— Szkoda, żeby wycieczka przepadła, — mruknął. — Leć, odpoczniesz za nas oboje. Powiem mamie, żeby na mnie zerknęła.
— Nie czuję się dobrze z myślą o wyjeździe bez ciebie. A jeśli ci się pogorszy? — powiedziała, poprawiając mu kołdrę.
— Zabierz siostrę albo przyjaciółkę. Nie pozwól, żeby bilety się zmarnowały. Ty zasłużyłaś na odpoczynek, ja… nie dałem rady. Obcięli mi pensję, sam się nie spodziewałem.
Nie trzeba jej było długo przekonywać — Małgorzata się zgodziła i zaczęła się pakować.
— Pojadę z Alicją, jest zachwycona, — powiedziała do męża przed wyjazdem.
— Miłego wypoczynku wam życzę, — odpowiedział z wyraźną ulgą.
Małgorzata była zajęta przygotowaniami i nie zauważyła, jak „chory” mąż zaczyna odzyskiwać energię. Następnego dnia po nią przyjechała siostra i razem pojechały na lotnisko.
Zaraz po ich wyjściu Łukasz zerwał się na nogi i chwycił za telefon.
— Nie krzycz! Pisałem, że jeszcze nie mogę rozmawiać! Wysłałem żonę do Tajlandii, — szeptał. — My lecimy do Turcji. Wylot za pięć godzin. Spotkamy się przy wejściu na lotnisko.
Odłożył telefon i zaczął gorączkowo się pakować.
— Gdzie Małgośka schowała moje szorty?! — mruczał zirytowany, przewracając rzeczy w szafie.
Po godzinie był gotowy, a po objawach choroby nie było śladu.
Trzy godziny później pędził już taksówką z walizką na lotnisko.
Przy wejściu czekała na niego zgrabna blondynka. Kiedy go zobaczyła, rzuciła walizkę i podbiegła do niego.
— Czekam pół godziny! — powiedziała z wyrzutem, poprawiając włosy. — Dlaczego tak długo? Nie spóźnimy się?
— Nie, — skrzywił się Łukasz. Nie lubił, gdy Zofia zaczynała marudzić.
Znali się dopiero dwa miesiące — Zofia przyszła na staż do jego działu i od razu zwróciła uwagę na przystojnego, żonatego mężczyznę. Obrączka jej nie przeszkadzała: była uparta i pewnego dnia Łukasz uległ.
Spotykali się w tajemnicy — Zofia była o pięć lat młodsza i porywała go swoją energią.
W dniu, w którym Małgorzata kupiła wycieczkę, Zofia też pochwaliła się „gorącą okazją” — tylko kilka godzin wcześniej. Namówiła go, żeby opłacił podróż, i wtedy Łukasz zaczął kombinować, jak pozbyć się żony.
Nagle wpadł na „genialny” pomysł: udawać chorego. Szczęście mu sprzyjało — Małgorzata zgodziła się lecieć z siostrą. Łukasz był pewny, że wszystko zaplanował perfekcyjnie.
Wziął walizkę Zofii i razem weszli do budynku lotniska, weszli na drugie piętro i oddali bagaże.
— Dobrze wyglądam? — szepnęła zmysłowo Zofia.
— W porządku, — mruknął, domyślając się, że znowu się przejmuje swoim wyglądem.
— Na pewno? Bo te dwie lalki się na mnie gapią, — wskazała palcem.
Łukasz odruchowo się odwrócił — i w tej samej chwili upuścił walizkę.
Dziesięć metrów dalej stały Małgorzata i Alicja. Ich spojrzenia były wlepione w Łukasza i blondynkę.
— Tak właśnie „chorujesz”, tak? — powiedziała chłodno Małgorzata i ruszyła zdecydowanie w jego stronę…

Related Posts